Dowództwo Operacyjne Sił Zbrojnych

Dowództwo Operacyjne Sił Zbrojnych - serwis informacyjny

powrót e-mail szukaj
szukaj Strona główna Misje/kontyngenty Aktualności Galeria Linki Do pobrania
Dowództwo Operacyjne
Rodzajów Sił Zbrojnych
Pion Planowania Pion Wsparcia Pion Operacyjny Praca w PKW Pion Głównego Księgowego Radca Prawny Wydział Prasowy Kto jest Kim ? Kontakt Pamięci generała Anakonda 2014 Zamówienia publiczne Polemiki i sprostowania Wniosek dyplomatyczny Diplomatic Clearance Newsletter
O tym, że na misji jest ciężko słyszał każdy. Ale wbrew pozorom nie jest to wcale banał ani wyświechtana wymówka.
2007-06-12

Rzeczywistość misyjna bywa rozmaita. Są dni kiedy czas płynie wolno i nie wiadomo co robić. Ale są i takie, gdy człowiek ledwie ma czas na to, by pomyśleć o posiłku. Taki właśnie czas nastał w bazie Białego Orła w Bagram i w innych bazach, gdzie stacjonują polscy żołnierze.

Od kilku dni na zaimprowizowanym placu wewnątrz bazy Białego Orła wielki ruch. Przez cały dzień pracują wózki widłowe i samochody ciężarowe. Przy załadunku i rozładunku uwijają się ludzie, jak w przysłowiowym ukropie. Tyle, że to nie żart, bo temperatura w słońcu przekracza 50 stopni na plusie. Mimo to pracujący żołnierze nie narzekają – Tak przynajmniej czas szybciej leci. A przy okazji można się trochę opalić – żartuje st. szer. Jacek Szczupiel. Ale choć uśmiechnięty widać, że on i pracujący z nim st. szer. Jacek Nogal i st. sierż. Tomasz Pyżalski są naprawdę zmęczeni. Pudła, które pracowicie układają na paletach wcale nie są lekkie. Na szczęście pomaga im w tym st. szer. Daniel Danielewski, który wprawnie operując wózkiem widłowym pakuje przygotowane wcześniej pakunki na paletę. Jeszcze tylko spiąć to wszystko specjalnymi pasami i można odwieźć na lotnisko.

Taką samą pracę dzień wcześniej wspólnie wykonali chor. Wojciech Zaborski, sierż. Janusz Kowalski, st. sierż. Pyżalski i st. szer. Grzegorz Derela. Tyle, że oni dla odmiany rozpakowywali palety ze sprzętem, który trafił do Bagram. Ale praca była równie ciężka.

Po przygotowaniu palet do wysłania i dostarczeniu je na lotnisko okazało się, jak zawsze zresztą, że to dopiero połowa sukcesu. Teraz trzeba było zapakować ten ładunek na pokład samolotu Casa, który udawał się do jednej z baz. I po raz drugi tego dnia przyszło żołnierzom w pocie czoła i niemiłosiernym słońcu przekładać paczki i kartony. Ale robili to bez narzekania, bo wiedzieli, że czeka na nie ktoś w innej bazie. Dzięki temu, że w załadunek zaangażowali się wszyscy Polacy obecni na lotnisku, którzy i tak mieli lecieć tym samolotem, wszystko przebiegło szybko i sprawnie. Podobnie jak rozładunek w bazie docelowej. Nikt z pracujących nie narzekał. Wszyscy wiedzą, że na misji takiej jak ta, bardzo dużo zależy od tego czy jeden pomoże drugiemu. Choć czasem jest to praca ciężka i w trudnych warunkach to każdy ma świadomość, że trzeba sobie pomóc. Bo na misji ważny jest tzw. duch zespołowy – inaczej trudno mówić o jakimkolwiek skutecznym działaniu.

Jacek Matuszak
do galerii >>> galeria



Praca w Polskich Kontyngentach Wojskowych!